Europejska pamięć

o Gułagu

TemaTyczny

18
image description
×

Śmierć  STALINA

 

5 marca Stalin umiera w wieku 74 lat. Miliony obywateli radzieckich jak i komuniści na całym świecie pogrążeni są w żałobie.

U więźniów gułagów budzi się nadzieja wolności. Wszyscy pamiętają ten dzień, kiedy to na porannym apelu dowiedzieli się o śmierci Stalina.

W najbardziej oddalonych wioskach Syberii i Azji Centralnej, gdzie setki tysięcy rodzin żyło na dożywotnim zesłaniu, opinie są podzielone. Niektóre dzieci wracają ze szkoły zbulwersowane widząc rozpaczające nauczycielki i wystraszonych kolegów, jedni płaczą, a drudzy oddychają z ulgą. W domu rodzice są pełni nadziei, w ich oczach widać błysk w oczekiwaniu na coś nowego, ale nie dają nic po sobie poznać  z obawy przed konsekwencjami okazywania radości.

Po śmierci Stalina ogłoszono kolejne amnestie, przeprowadzono ważne reformy i zniesiono masowy system łagrów. Mimo tego trzeba było czekać latami na wypuszczenie na wolność i powrót do domu.

 

See MEDIA
Fermer

Relacja Anny Kowalczuk-Tarasowej

Fermer

Życie po śmierci Stalina

„Potem, po śmierci Stalina było już trochę lepiej. Wtedy młodzi Litwini zaczęli kupować rowery… Nasza rodzina kupiła mały motor K125. Pojechaliśmy po ten motor, wtedy byłem jeszcze młodzieńcem, aż do stolicy Ułan-Uden, oddalonej o 150 km. W drodze powrotnej jechałem na tym motorze, przez pola i lasy, mimo że nie miałem prawa jazdy, ani pojęcia o prowadzeniu… Było nas pięciu czy sześciu  na tych motorach. Nieco później, jak mieliśmy 15-16 lat, już po śmierci Stalina, zaczęliśmy organizować imprezy, tańczyliśmy, dziewczęta uszyły tradycyjne stroje ludowe. Każdy starał się jak umiał. Urządzaliśmy przedstawienia w naszej osadzie, bo wielu ludzi już od dosyć dawna tam mieszkało. Niektórym udało się zorganizować instrumenty muzyczne, zaczęli grać, powstały małe zespoły pieśni i tańca. Byli i młodzi i starsi, jedni grali na akordeonie, inni na skrzypcach, na perkusji, dziewczęta grały na gitarze. Wieczorem zbieraliśmy się przed barakami i tańczyliśmy. Bywało, że graliśmy podczas regionalnych świąt i to była dla nas dodatkowa atrakcja. Stopniowo życie się zmieniało.

Fermer

Juliana Zarchi wspomina dzień śmierci Stalina

Fermer

Mróz, radio i płacz

Ogłoszenie śmierci Stalina w dniu, kiedy panował siarczysty mróz, na trwałe i z ogromną precyzją zapisało się w pamięci Kasimira Gendelsa, nawet jeśli śmierć dyktatora nie pociągnęła za sobą natychmiastowych i radykalnych zmian. Polityczna odwilż nadeszła nie tak od razu.

Fermer

Antanas Seikalis wspomina dzień śmierci Stalina

 

« W dniu pogrzebu Stalina nie zawieźli nas do pracy. Zebrali nas na centralnym placu obozowym i punktualnie o dwunastej kazali zdjąć czapki z głowy. Wtedy jeszcze było zimno.

Wśród nas byli Polacy. Nie było ich widać, bo stali z tyłu za innymi więźniami. Zdjęli czapki i zaczęli podrzucać je do góry.

Ale nie wiedzieli, że z wieży strażniczej pilnował nas kapitan KGB. Zobaczył, co się dzieje, ale nie widział kto to robi.

Przez jakiś czas nikogo nie ukarano, ale dwa tygodnie później przesłuchiwali każdego z osobna. Nikt nie wydał Polaków. W każdym razie pośmialiśmy się zdrowo, kiedy rzucali tymi czapkami w górę, żeby uczcić wydarzenie. Nigdy nie zapomnę pogrzebu Stalina! W sumie to są dobre wspomnienia. » 

 

Fermer

"Zwłaszcza my, młodzież Nic nas to nie obchodziło "