Europejska pamięć

o Gułagu

TemaTyczny

20
image description
×

List ze skargą

Zesłańcy próbują wszelkimi sposobami uciec od swojego losu. Jeszcze przed śmiercią Stalina deportowani litewscy, ukraińscy i inni piszą listy do władz skarżąc się na niesprawiedliwość i chcąc udowodnić, że są ofiarami pomyłki.  Piszą do najwyższych władz państwa radzieckiego, do władz swojej republiki, do przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej, pierwszego sekretarza partii, prokuratora generalnego ZSRR, komisarza lub ministra spraw wewnętrznych, itp. Większość tych wniosków lub skarg pozostaje bez odpowiedzi, nawet jeśli w drodze wyjątku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych może przychylnie rozpatrzyć jakiś wniosek o zwolnienie, w przypadku stwierdzenia oczywistej pomyłki (np. dwie osoby o tym samym nazwisku) lub być może w przypadku zesłania również informatora.

Po śmierci Stalina następują znaczne zmiany. Komisje rozpatrujące skargi i wnioski stają się znacznie bardziej otwarte i przychylnie rozpatrują wniosek częściowo lub całkowicie, pozytywnie, jak na Litwie, a w mniejszym stopniu na Ukrainie. Władze różnych republik otrzymują tysiące listów z żądaniem zwolnienia, zwrotu skonfiskowanego mienia, itp. Listy te, czasami bardzo krótkie, czasami kilkustronicowe, pokazują jak ówczesni zesłańcy, osoby represjonowane zwracają się do władz próbując je przekonać o swojej niewinności. Opowiadają o swoim życiu, każdy na swój sposób mając nadzieję, że władze się nad nimi zlitują, albo wyrażają swój gniew.

Alain Blum i Emilia Koustova

See MEDIA
Fermer

Tragiczny los

Jossif Lipman napisał w 1954 r. długi list z prośbą o zwolnienie z deportacji, na którą został skazany w marcu 1949 r., jak wielu Litwinów w ramach przymusowej operacji wysiedleń o kryptonimie „Priboj” (Операция «Прибой» ). Przed wojną z zawodu był rzeźnikiem i najprawdopodobniej tym razem (w 1949 roku), władze dopatrzyły się, że udało mu się uniknąć deportacji  w czerwcu 1941 r. , która dotknęła  wówczas tysiące  drobnych kupców i rzemieślników. Jego skarga jest przede wszystkim skargą człowieka, który z całą swoją rodziną doświadczył horroru okupacji niemieckiej, a następnie, zaledwie pieć lat po wyzwoleniu, został wywieziony na Syberię. Jossif Lipman, Żyd z Kowna, jest rzeczywiście jednym z nielicznych osób ocalałych z getta.  W liście opowiada o swym tragicznym losie, albowiem kiedy Jossif Lipman uszedł cało z getta, to w krótkim czasie potem skazano go na zesłanie na Sybir. Tragiczny los rodziny w ogóle, bo jego synowie, o których nie wspomina w tym liście, zostali aresztowani krótko po wojnie, jeden za próbę wyjazdu do Polski, jak wielu sowieckich Żydów próbowało to zrobić, drugi za to, że był świadkiem tej próby i nic nie powiedział, a przede wszystkim za przechowywanie dokumentów z getta, co doprowadziło NKWD do oskarżenia go o syjonizm.

Zdjęcie, które ilustruje ten nośnik medialny przedstawia grupę ocalałych osób, w tym J. Lipmana i jego żonę tuż po wyzwoleniu getta, stojących przed bunkrem, w którym się ukrywali (w piwnicy budynku getta). © United States Holocaust Memorial Museum, Photographie #81134)

(zob. Alain Blum et Emilia Koustova, "L'effacement d'une expérience", in Emilia Koustova (dir.), Combattre, survivre, témoigner. Expériences soviétiques de la Seconde Guerre mondiale, Presses universitaires de Strasbourg, Strasbourg, 2020, pp. 273-308).

List ze skargą Jossifa Lipmana wysłany z Krasnojarska, dn. 27 lipca 1954 r.
do Ministra Spraw Wewnętrznych Towarzysza Krugłowa
Do wiadomosci: Naczelnik Oddzialu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Wilnie
Nadawca : Jossif Naumowicz, ulica Lebedewa 24 m, Krasnojarsk.
Wniosek

Jossif N. Lipman, urodzony w 1889 w Kaunas, gdzie stale mieszkałem do  1945 r.
Ja niżej podpisany, Jossif N. Lipman, urodziłem się w 1889 roku w Kownie, gdzie mieszkałem nieprzerwanie do 1945 roku.
Od dzieciństwa specjalizowałem się w mięsie i dlatego w latach 1920-1940 pracowałem jako robotnik w kowieńskim kombinacie mięsnym.
Podczas okupacji Litwy przez niemieckich najeźdźców mnie i mojej rodzinie dane było przeżyć wszystkie potworności niemieckich prześladowań; wielokrotnie otarliśmy się o śmierć, a ocaleliśmy po prostu cudem. Przeżyliśmy tylko dzięki moim dwóm synom, którzy byli w tych latach związani z oddziałem partyzanckim "Naprzód" (którego dowódcą był towarzysz Ziman, zwany "Jurgis"). Udało im się zbudować dla nas, w tajemnicy przed Niemcami, bezpieczne schronienie, w którym ukrywaliśmy się przez większą część okupacji, a przez całe cztery miesiące poprzedzające ostateczną klęskę Niemcow siedzieliśmy cały czas pod ziemią.
Dopiero wraz z przybyciem Armii Czerwonej na Litwę zostaliśmy uratowani, odkopał nas spod gruzów oddział saperów, bo Niemcy zanim odeszli, wysadzili w powietrze dom, pod którym byliśmy. To było w lipcu 1944 roku.
Kiedy wyszedłem na powierchnię, dowiedziałem się, że cała moja rodzina została zabita, moje siostry, bracia, krewni i bliscy mi ludzie. Nie mogłem i nie chciałem już mieszkać w Kownie, gdzie wszystko przypominało mi to co przeżyliśmy. Więc przeprowadziłem się z rodziną do Wilna.
Tam natychmiast rozpocząłem pracę w spółdzielni "Październik" przy ćwiartowaniu mięsa i pracowałem tam do 1948 roku. W 1948 roku przeniosłem się do okręgowej spółdzielni, też przy ćwiartowaniu mięsa. Pracowałem tam do tych nieszczęsnych dni w marcu 1949 roku.
W marcu 1949 roku niespodziewanie i niesprawiedliwie zaproponowano mi przeniesienie się do obwodu krasnojarskiego.
W czasie mojego długiego i mozolnego życia nigdy nie posiadałem domu ani sklepu, dlatego też byłem bardzo urażony takim obrotem sprawy na stare lata. Gdziekolwiek pracowałem, zawsze robiłem to uczciwie i sumiennie, nie jestem przyzwyczajony, żeby inaczej traktować pracę.
Mój najstarszy syn, LipmanRuben <Ruvim> Jossifowicz, urodzony w 1907 roku, został skierowany na przesiedlenia razem ze mną, ponieważ nie będąc jeszcze wtedy żonaty, mieszkał ze mną. Pięć miesięcy później, gdy byliśmy już w Kraju krasnojarskim, dowiedzieliśmy się o nagłej śmierci mojej żony, która nie przeżyła tego nowego zewstrząsu.
W latach 1949-1951 mój syn i ja mieszkaliśmy i pracowaliśmy we wsi Sołgon w rejonie użurskim. Dzięki naszej uczciwej pracy, w 1951 roku zostaliśmy wysłani do pracy zgodnie z naszą specjalizacją do Użarskiego Kombinatu Mięsnego, gdzie otrzymałem wiele nagród i wyróżnień za swoją pracę.
W lutym i marcu tego samego roku mój syn, który mieszkał ze mną, poważnie zachorował. Z powodu ciężkiej choroby - guza mózgu - został wysłany na leczenie do Krasnojarska, gdzie przebywał w szpitalu przez ponad miesiąc, a następnie, ze względu na brak neurochirurgów w tym mieście, został wysłany na operację do Nowosybirska.
Zmarł tam podczas operacji. To było 12 czerwca 1954 roku.
Po tym drugim nieszczęściu w mojej rodzinie, pozostałe moje dzieci (mój najmłodszy syn i dwie córki) przyjechały do mnie tymczasowo do Krasnojarska, aby nie zostawiać mnie samego, ponieważ obecnie już nie pracuję i jestem na utrzymaniu moich dzieci.
Mój młodszy syn Lipman Jefim <Shaym > Jossifowicz, urodzony w 1913 r., pracował jako główny brygadzista przy drenażu odwadniającym przy budowie kanału Wołga-Don aż do końca budowy; za swoją doskonałą pracę otrzymał wiele nagród i premii, niektóre z nich osobiście od szefa budowy, generała Sziktorowa, ministra spraw wewnętrznych, towarzysza > Kurugłowa i jego zastępcy, towarzysza > Serowa; można to łatwo potwierdzić.
Moje dzieci przyjechały na Syberię tylko dla mnie i muszą wrócić do domu, więc niniejszym proszę o ponowne rozważenie mojego wniosku o zniesienie ograniczeń, którym podlegam, ponieważ nie czuję się winny; wręcz przeciwnie, cała nasza rodzina zawsze podporządkowywała się władzy radzieckiej.
Proszę, żebyście pozwolili mi swobodnie wrócić do mojej ojczyzny, abym mógł żyć jako wolny człowiek przez te kilka lat, które mi pozostały, i abym nie dźwigał już ciężaru człowieka o ograniczonych prawach, ciężaru, który jest dla mnie nie do zniesienia. Proszę pozwolić mi mieszkać tam, gdzie mieszkają moje dzieci, żebym wreszcie mógł pójść na grób mojej zmarłej żony.
27 lipca 1954 roku, [podpis] Lipman

List pisany na maszynie z własnoręcznym podpisem autora, LCVA, zbiory R-754, inv. 13, d. 512, str. 164-165.