Europejska pamięć

o Gułagu

TemaTyczny

12
image description
×

Miejsca  ZESŁANIA

Ofiary deportacji mają kilka godzin na opuszczenie rodzinnego domu, gospodarstwa na wsi, mieszkania w mieście, po czym wpychani są do bydlęcych wagonów. I tak rozpoczyna się ciężka i nieskończenie długa podróż w nieznanym kierunku, nie wiadomo dokąd.
Po przybyciu na miejsce zsyłki czekają ich prowizoryczne warunki. Skazani są na gnieżdżenie się w przeludnionych barakach, które symbolizują nie tylko represyjny system sowiecki, ale również warunki bytowe klasy robotniczej. Czasami nowi zesłańcy zakwaterowani są w domach po poprzednich mieszkańcach, którzy tak samo były ofiarami represji lub po przesiedlonych do innej osady.
Zesłańcy, których ulokowano w starej stodole, wzorując się na miejscowej ludności, muszą w pośpiechu, własnymi rękoma, zbudować ziemiankę { rodzaj prymitywnej chaty do połowy wykopanej pod ziemią, żeby nie uciekało ciepło}. W ten sposób mogą przetrwać zimę, zanim rozpoczną budowę porządniejszego domku lub wynajmą izbę lub kawałek pomieszczenia na kwaterę.
Po kilku miesiącach, w krajobrazie Syberii pojawiają się nowe osady złożone z baraków budowanych za pomocą archaicznych narzędzi i prymitywnego budulca, gdzie mech zastępuje cement. W miarę upływu lat następuje rozwój osiedli zesłańców : domy zastępują dotychczasowe baraki, powstają szkoły, kluby kultury, stołówki, itd.
Pod koniec lat 1950, po wyjeździe deportowanych, osiedla pustoszeją i tylko cmentarze stanowią miejsce pamięci o represjonowanych.
See MEDIA
Fermer

Życie wśród różnych „ narodowości ”

 „Przyzwyczailiśmy się, ale na początku Syberia wydawała nam się nam taka ponura, taka szara i tak wroga. A potem, z wiosną, kiedy pięknie zazieleniły się pola zaczęliśmy poznawać również i ludzi. Człowiek się przyzwyczaja… i do miejscowych ludzi i do rosyjskich sąsiadów, a było sporo tych narodowości. Trzeba powiedzieć, że w tej wsi Rosjanie stanowili mniejszość. A wieś była duża. Kiedy syn szedł do wojska, to już nie wracał. Zostawał w mieście i na ile było to możliwe, starał się ściągnąć do siebie matkę i rodzeństwo. Dlatego, kto tylko mógł, to uciekał do miasta. Wieś była w większości zamieszkała przez Niemców nadwołżańskich. Byli bardzo mili w stosunku do nas i lepiej się poznaliśmy. Oni też byli katolikami. Następnie… w mieście…. Aż do 1953 roku… Kałmucy też dobrze się do nas odnosili. Byli bardzo uprzejmi. To byli poczciwi ludzie, wcale niezłośliwi. Były też wśród nas inne narodowości, Czuwasze, Ukraińcy, ale najwięcej było Litwinów i Niemców. Żyli z nimi w zgodzie i dogadywali się z nimi”.

Fermer

Mapa z zaznaczoną przebytą drogą przez rodzinę Ruzgysów

W maju 1948 r. litewska rodzina Ruzgysa pochodzenia chłopskiego zostaje aresztowana i deportowana. Po dwutygodniowej podróży konwój z zesłańcami dociera do Burjatii w Syberii Wschodniej, położonej na południowym wschodzie Bajkału. Najpierw zesłańcy podzieleni są na małe grupy. Następnie każą im wsiąść do małych wagoników bez dachu kolei wąskotorowej, która rozwozi ich po różnych osadach. Ta właśnie linia kolejowa biegnąca wzdłuż Gór Jabłonowych służy do zaludniania terytorium. Rodzina Ruzgysów wraz z piętnastoma innymi rodzinami skierowana jest do małego posiołka o nazwie Chutor [Хутор], w którym znajduje się około dwudziestu kwater, spośród których cztery przeznaczone są dla deportowanych.

 Zanim nadejdzie syberyjska zima, w pośpiechu, zesłańcy budują w tajdze nową osadę z mieszkalnymi barakami, Moïgua, przedłużając jednocześnie wąskotorową linię kolejową w kierunku północno-wschodnim.

Osada ta przetrwała zaledwie kilka lat, aż do momentu, kiedy został całkowicie zakończony wyrąb lasu. Następnie wybudowano nową osadę w innej, gęsto zalesionej dolinie, gdzie była praca na kilka lat. Życie w nowej osadzie Chara-Kutuł [Хара-Кутул], zamieszkałej w większości przez Litwinów było łatwiejsze, pomieszczenia mieszkalne były większe, wyposażone w niezbędne do życia sprzęty domowe. Jest jedynym z trzech osiedli, w których mieszkał Rimgaudas Ruzgys, które istnieje do dziś. Z wędrownych osadników Litwini przeobrażają się w stałych osiedleńców, przyzwyczajonych do miejsca, w którym przyszło im żyć.

Rimgaudas miał ogromną „przewagę“ nad innymi zesłańcami, albowiem był „wolnym człowiekiem“. A to dzięki temu, że jego rodzicom udało się zmienić datę urodzenia syna i w ten sposób odmłodzili go o rok. Niestety ta „przewaga“ tzw. wolnego człowieka obróciła się przeciwko niemu. Dorosłych nie werbowano do wojska, natomiast młodzi mieli obowiązek odbyć służbę wojskową w armii radzieckiej. W ten sposób Rimgaudas zostaje wysłany do Chabarowska na granicy chińskiej. W tym samym czasie rodzina przenosi się do osady Nowoilińsk [Новоильинск], która jest ich ostatnim etapem zesłańczego życia przed ostatecznym powrotem do domu na przełomie 1956/57 roku.

W 1960 r., po odbyciu trzyipółletniej służby wojskowej R. Ruzgys wraca na Litwę i osiedla się w Wilnie. Na początku lat sześdziesiątych jego rodzice, brat i siostra również przybywają do Wilna, ponieważ ich rodzinny dom zajęty jest przez obcych ludzi.

Fermer

Pierwsze dni w Chutorze

Rimgaudas Ruzgys opisuje pierwsze dni pobytu w wiosce Chutor

«Ensuite, on est parti avec des chevaux du chemin de fer à voie étroite jusqu’au village… Le village était environ à un demi-kilomètre, un kilomètre. Chacun a pris ses affaires. On nous a amenés dans une maison bâtie comme en Sibérie, en rondins, typique comme nous l’avons vu. Elle était divisée en quatre pièces : un couloir et quatre petites pièces. On nous a mis à cinq familles dans cette maison. La première nuit, on ne pouvait pas se coucher ni s’allonger, il n’y avait que les murs et rien d’autre. La maison avait uniquement des cloisons en planches pour séparer un peu. Nous nous sommes couchés tant bien que mal sur nos sacs et nous nous sommes fait attaquer par les punaises. Quand les punaises ont attaqué, on s’est levé et il y en avait partout : partout sur les bras, les insectes attaquaient partout et on ne savait pas où se mettre. Tout le monde avait faim après ce voyage, personne n’avait mangé chaud. Le lendemain, tous ont placé des pierres dehors, et ceux qui avaient des casseroles ou des seaux ont commencé à préparer quelque chose à manger, quelque chose de chaud. Ceux qui avaient quelque chose… il n’y avait aucun magasin. La première nuit, quand nous sommes entrés dans la maison, nous avons barricadé la porte d’entrée. On se disait qu’on ne sait jamais, qu’on avait amené des étrangers ; les gens locaux avaient des couteaux car ils leur avaient dit que c’était des bandits. Nous nous sommes enfermés, barricadés de l’intérieur pour que la population locale n’entre pas dans la maison où nous passions la nuit. Voilà, c’est comme ça que nous nous sommes installés.»

Fermer

Budowa pasiołka

Rimgaudas Ruzgys opowiada jak budowano pasiołek Mojga

“ Miejsce to nazywało się Mojga. Jak zwykle, postawili tam tylko kilka baraków, a tu trzeba było ulokować wszystkich. Toteż zaczęli upychać po trzy, cztery rodziny w jednej izbie, ile wlazło. Na środku izby stała beczka z porobionymi dziurami, z których wystawał komin, który miał trochę ogrzewać całe pomieszczenie.

Nie było przedsionka, do takiej izby wchodziło się od razu z zewnątrz. Kiedy nadeszła zima i zaczęliśmy ogrzewać, na zewnątrz był potworny mróz - 40°C. W środku były pocięte okrąglaki z młodego drewna, woda kondensowała się i ciekła po ścianach; krople wody kapały nam na głowę. Nie było podłogi z desek tylko klepisko, ponieważ w pobliżu  nie było żadnego tartaku.

Żeby zrobić podłogę musieliśmy porąbać okrąglaki. Pocieliśmy je na deski i położyliśmy coś co miało służyć nam za podłogę. To samo z sufitem, też wykonaliśmy go z desek. Wykorzystaliśmy do tego wielkie 2-3 metrowe pnie sosnowe, po odcięciu gałęzi, bo łatwiej nam było je rąbać. Położyliśmy warstwę ziemi, żeby uszczelnić podłogę  i żeby było trochę cieplej. Baraki stawiali bez fundamentów. Budowali na ściętych pniach drzew lub na palach. Zamiast fundamentów kładziono z każdej strony około jednometrową warstwę ziemi aż do okien, żeby nie czuć zimna od spodu.”