Droga na zesłanie : Aresztowanie

 

„To było bardzo wcześnie rano,  usłyszałem męskie głosy w naszym domu.

 [...]

Moja mama, która miała bardzo praktyczny zmysł i wepchnęła pełno rzeczy do walizek, które okazały się nam bardzo użyteczne na Syberii.

Rodzice słyszeli o zesłaniach, ale nikt się tego nie spodziewał.

Pamiętam jak dziś… Kiedy zawieźli nas na stację kolejową Skirotawa zobaczyliśmy wagony towarowe, w których  stłoczono pełno ludzi. Jeszcze tego samego wieczora oddzielili mężczyzn od kobiet i ciągle mam wrażenie, że słyszę ich płacz. To, co najbardziej zapamiętałem z tej długiej podróży na Syberię, to zapach kipiatoka, czyli  gotowanej wody, którą dawano nam do picia na kolejnych stacjach. Motyw powtarzający się często w relacjach świadków, bo była ona symbolem jedynego „komfortu” tej podróży. Pamiętam żołnierzy między wagonami, jak rozdawano nam wodę. Było lato, gorąco, ale podróż była całkiem znośna. Wywozili nas na zsyłkę, ale była ze mną mama, natomiast tatę już wcześniej zabrali.

Ten plik multimedialny wymaga zainstalowania Macromedia Flash Player.

Rafaił Rozental w Rydze 11 czerwca 2008 r.
© CERCEC & RFI