Teodor Shanin : Aresztowanie

 

« Najpierw przyszło do nas dwóch oficerów KGB, oczywiście z NKWD, a za nim liczna grupa żołnierzy. Zachowywali się jak ludzie dobrze wychowani, odnosili się do nas nadzwyczaj przyjaźnie, ponieważ mówiliśmy po rosyjsku. Podobało im się, że wyrażaliśmy bardzo poprawnie w języku rosyjskim. Zrobili coś, co okazało się tragiczną pomyłką, ale mieli dobre intencje. Spędzili z nami kilka godzin, czekając jak się spakujemy, a na koniec zawołali mojego ojca i powiedzieli : “ Nie możemy wam powiedzieć dokąd jedziecie, ale tam panują bardzo ciężkie warunki, córeczka – moja siostra miała wówczas 4 latka - nie przeżyje. Jeżeli macie kogoś znajomego w mieście, kto mógłby wziąć ją do siebie, to udamy, że nic nie widzimy”. Chcieli zrobić dobrze. Rodzice dyskutowali między sobą, mama była przeciwna, żeby zostawić siostrę, ale ojciec wolał ją zostawić w Wilnie [dzisiejsze Vilnius]. Po raz pierwszy w historii rodziny, mama ustąpiła ojcu. Z zasady zawsze było odwrotnie. Pobiegłem po dziadka do miasta, znalazłem go – to był ojciec mamy – i zabrał siostrę. Jaka była szczęśliwa, bo była to dla niej wielka przygoda, że będzie mieszkać u dziadzia, a nie z nami. A potem nas wyprowadzili z domu.» 

Ten plik multimedialny wymaga zainstalowania Macromedia Flash Player.

Teodor Shanin, Moskwa, 8 grudnia 2008 r.
© CERCEC & RFI