Andrej Ozerowskij : Karłag

 

„Chylę czoło przed Karłagiem, bo gdyby nie Karłag to dawno już by mnie nie było na świecie. W porównaniu z Brianskiem, to było nic. Przede wszystkim dano nam odzież, spodnie, palto, walonki. Zresztą po raz pierwszy w życiu chodziłem w walonkach! Mieliśmy wszystko co potrzeba, nawet chleb. Wiadomo, że szliśmy do pracy, ale jak wracaliśmy, to każdy miał swój materac, poduszkę, koce, było całkiem porządnie. Cierpiałem na kurzą ślepotę… Miałem szkorbut, chroniczny bronchit, byłem w stanie skrajnego wycieńczenia. Niewiele brakowało, żebym umarł. Stale chorowałem… miałem zapalenie mięśnia sercowego, w sumie cztery schorzenia. Mimo to nie wpisali mnie do rejestru jako niezdolnego do pracy. Miałem idywidualne zadania do wykonania przez 3 czy 4 godziny dziennie. Taka była moja norma, podczas gdy inni musieli pracować po 11 godzin dziennie, a tak naprawdę to pracowali po 12 godzin. Tak wyglądała praca w rolnictwie! W Karłagu jakoś się żyło i wcale nie gorzej niż w wolnym świecie!”

Ten plik multimedialny wymaga zainstalowania Macromedia Flash Player.

Sauvé par le Karlag...


Fragmenty wszystkich plików wideo lub audio: