Placid Karoly Olofsson : Gospodarka radziecka

 

Pewnego razu zwróciłem się do kierownika zaopatrzenia : „Proszę mi przynieść w kieszeni jedno jajko. Nie jadłem jajek już od ośmiu lat”. A on mi na to : „ A skąd ja mam wziąć to jajko ? My nie mamy drobiu…”  I na tym polegał cały bezsens gospodarki radzieckiej. W lesie,  gdzie rosły kilkusetletnie brzozy, ziemia była tak bogata w minerały, że kury mogłyby wyłącznie żywić się tą ściółką leśną. Natomiast  zgodnie  z obowiązkowa normą trzeba było dostarczać do skupu 57 jajek od kury.  To było tak bezsensowne, że woleli  zrezygnować z hodowli kur. Nie jestem człowiekiem ze wsi, bo wychowywałem się w Budapeszcie, ale jeśli policzymy tylko w naszym łagrze 1400 więźniów plus do tego dodamy 1000 osób: strażników, cały personnel  z rodzinami, to można porównać do lmieszkańców małej wsi, a w tej wsi było zaledwie 6 świń. Więźniowie pochodzący ze wsi sami się dziwili, jak to jest możliwe, że jest hodują tylko 6 świń. 600 świń to prawdziwa wieś, 60 świń to   nędza. A tak naprawdę tamci mieli tylko 6 świń, bo norma obowiązkowych dostaw była tak duża, że woleli się nie narażać,  dlatego też dali sobie przysłowiowy spokój. Brak słów na okreśenie takie głupoty. I powiedzieć, że Związek Radziecki to taki bogaty kraj, najbogatszy na świecie. Ale głupota władz sowieckich była jeszcze większa…

Ten plik multimedialny wymaga zainstalowania Macromedia Flash Player.

Ojciec Placid Karoly Olofsson dn. 6 czerwca 2009 r. w Budapeszcie
© CERCEC & RFI