Dzieciństwo w Gułagu : Silva Linarte opowiada o swoim spotkaniu z wilkami

 

 

 

„Pamiętam, nasza szkoła była oddalona o 18 km. Do szkoły chodziliśmy na piechotę, oczywiście nie codziennie, ale jednak. Tak samo zimą, szliśmy przez tajgę nawet podczas zamieci śnieżnej, przy siarczystym mrozie i groźbie napotkania wilków.

Pewnego dnia, kiedy szliśmy z dziećmi litewskimi i łotewskimi niedaleko osady Uliukoł [Улюкол], nagle w dali zobaczyliśmy światełka, które jakby otaczały nas kołem. Nie wiedzieliśmy, co to może być, a jednocześnie czuliśmy, że koło wokół nas coraz bardziej się zaciska. W końcu, kiedy to koło zbliżyło się do nas, wtedy zobaczyliśmy, że to są wilki. Ogarnął nas przeraźliwy strach. Zaczęliśmy krzyczeć, ale nie po to, żeby wilki odgonić, ale dlatego, że byliśmy wystraszeni. Słysząc nasz przeraźliwy krzyk wilki zaczęły się wycofywać, to znaczy otoczające nas koło zaczęło się jakby rozszerzać, ale one i tak od razu nie odeszły. Wilki mają taki zwyczaj, że zanim odejdą, to najpierw stopniowo rozszerzają koło. 

Ale najedliśmy się wtedy strachu! "

 

 

 

Ten plik multimedialny wymaga zainstalowania Macromedia Flash Player.

Silva Linarte w Daugavpils 13 stycznia 2010 r.
© CERCEC & RFI