Miejsca zesłania : Budowa pasiołka

 

Rimgaudas Ruzgys opowiada jak budowano pasiołek Mojga

“ Miejsce to nazywało się Mojga. Jak zwykle, postawili tam tylko kilka baraków, a tu trzeba było ulokować wszystkich. Toteż zaczęli upychać po trzy, cztery rodziny w jednej izbie, ile wlazło. Na środku izby stała beczka z porobionymi dziurami, z których wystawał komin, który miał trochę ogrzewać całe pomieszczenie.

Nie było przedsionka, do takiej izby wchodziło się od razu z zewnątrz. Kiedy nadeszła zima i zaczęliśmy ogrzewać, na zewnątrz był potworny mróz - 40°C. W środku były pocięte okrąglaki z młodego drewna, woda kondensowała się i ciekła po ścianach; krople wody kapały nam na głowę. Nie było podłogi z desek tylko klepisko, ponieważ w pobliżu  nie było żadnego tartaku.

Żeby zrobić podłogę musieliśmy porąbać okrąglaki. Pocieliśmy je na deski i położyliśmy coś co miało służyć nam za podłogę. To samo z sufitem, też wykonaliśmy go z desek. Wykorzystaliśmy do tego wielkie 2-3 metrowe pnie sosnowe, po odcięciu gałęzi, bo łatwiej nam było je rąbać. Położyliśmy warstwę ziemi, żeby uszczelnić podłogę  i żeby było trochę cieplej. Baraki stawiali bez fundamentów. Budowali na ściętych pniach drzew lub na palach. Zamiast fundamentów kładziono z każdej strony około jednometrową warstwę ziemi aż do okien, żeby nie czuć zimna od spodu.”

Ten plik multimedialny wymaga zainstalowania Macromedia Flash Player.

Rimgaudas Ruzgys w Wilnie 26 października 2009 r.
© CERCEC & RFI